[TERRARYSTYKA] II Warszawska Giełda Terrarystyczna - zdjęcia

Zawsze odbierajcie telefony! Tego się w weekend nauczyłam z Ann. Odbierajcie, bo czasami mogą dzwonić do człowieka z nagrodą. Zadzwonili, a ja olałam, zastanawiając się, co to za dziwny numer. Fakt faktem z dużym terrarium mogłybyśmy mieć problem - zarówno z przeniesieniem go autobusem i pociągiem, a jednocześnie z obsadzeniem. Jednak trochę i tak szkoda. Większego debila ode mnie chyba nie widziałam. Ale po kolei.



Na giełdę mentalnie szykowałam się dwa miesiące. Od stycznia nie mogłam myśleć o niczym. Wiedziałam, że jedno zwierzę kupić sobie po prostu muszę. Tu wybór padł na żabę rogatą. Żabę, która w pierwszej chwili w ogóle mnie nie zachwyciła. Wręcz przeciwnie - zastanawiałam się, jak można coś takiego hodować. Jednak po kilku losowych filmikach i postach na FB, zauważyłam, że płaz zaczął mnie terrarystycznie pociągać. Leniwa kluchogłowa z nogami. Urocza w wieku kilku miesięcy, imponująca po osiągnięciu dorosłości. Żaba idealna. Kocham żaby! Bez wahania zaklepałam sobie jedną u znanego sprzedawcy za ładną cenę i czekałam na giełdę. Trzy tygodnie. Kilka dni przed, chora niemiłosiernie na ból istnienia, bałam się, że nie dam rady, ale musiałam - zwierzęta czekały. W końcu w niedzielę rano udałam się na giełdę z dwoma kochanymi kobietami i spędziłam tam wspaniałe kilka godzin, wydając wszystkie oszczędności. No cóż. 

Giełda była udana. Przede wszystkim pod względem akcesoriów terrarystycznych. Zawiodłam się na karmówce, która jest słaba i nie wiem, czy uda mi się stworzyć z tych karaczanów tureckich dobrą hodowlę. Niestety nie pamiętam nawet stoiska, na którym stała, ale od czego mamy internety. Tam też, przy wiosennej już pogodzie, spokojnie można obczaić karmówkę i zamówić z dostawą pod drzwi. 
Przede wszystkim na początku załatwiłyśmy sobie trzy terraria, mieszczące się w przedziale nanoterrariów. Dla niewtajemniczonych - chodzi tutaj o pojemniki szklane mniejsze niż 30x30x30cm. Odłożyłam je sobie i mknęłam dalej. Ann obkupiła się, jeżeli chodzi o majestatyczne korzenie, płacąc stówkę za nie plus za kilka specjalnych miseczek dla naszych zwierząt. Szeroka i płytka dla ślimaków, wąska i głębsza na poważne błotko dla żaby rogatek i kryjówka + full wypas basenik dla kumaków. Następne były kwiaty i tutaj wybór padł na minipaprotkę i dwie trzykrotki, bo żyjemy w mieście, gdzie za miesiąc pojawią się naprawdę najróżniejsze kwiaty w dobrych cenach. 
Na końcu załatwiłam zwierzęta i karmówkę. Na tej giełdzie, jak już wiadomo, zakupiłam żabę rogatą, o której napiszę osobny post za kilka tygodni, kiedy zrozumiem mechanizm jej mikroistnienia. Załatwiłam też prezent dla znajomej, która odwiedziła mnie w szpitalu mimo swojego życia i problemów - jeszcze raz dzięki, Stag, to było dla mnie naprawdę ważne! Miałam możliwość zdobycia dla niej pewnego pajęczaka, który dzisiaj już znalazł się w jej terrarium i smacznie sobie śpi. Jego zdjęcie też znajdzie się na końcu postu. 
Po wszelakich zakupach przeszłam giełdę i wysnułam kilka myśli: 

1. Była bardzo podobna do pierwszej giełdy terrarystycznej, jaka po dłuższej przerwie odbyła się w Warszawie. Dojazd autobusem to dalej istne piekło, ale podobno była szatnia - następnym razem skorzystam. 
2. Bardzo mało było zwierząt, bardzo dużo było pająków i akcesoriów, ale ja nie narzekam - po to tam się wybrałam. To nadal giełda, a nie wystawa zwierząt terrarystycznych, jak wielokrotnie zostaje to mylone. Wystawy też mamy, ale teraz czas na giełdę. 
3. Za dużo pająków, na szczęście dostatecznie dużo gekonów orzęsionych. To one wskoczyły na naszą listę must have, zaraz obok nanoterrariów dla modliszek. I to dla nich stworzymy od podstaw prawdopodobnie nasze pierwsze terrarium z płyty i szkła. Oj, będzie się działo, tylko niech wiosna na stałe zadomowi się za oknami, byśmy nie umarły od oparów. 
4. Polubiłam ciasto marchewkowe. Nie wiem, jakie to było stoisko mobilne, ale kawę i ciasto mieliście w dechę. Od niedzieli o nim marzę i w weekend chyba zachwyci ponownie moje podniebienie. Ku zgrozie wagi. 
5. Kocham terrarystykę. Tylko terrarrystka. Do końca życia - łączenie fauny i flory w trzydziestosześciometrowym mieszkaniu. 
6. Od niedzieli odbieram każdy telefon. Przegapiłam nagrodę w postaci pustynnego terrarium. Po prostu nie odebrałam połączenia, a mogłam. I mogłam być bogatsza o piękne szkło. Mówi się jednak trudno, ktoś inny się ucieszy. 

I kilka zdjęć dla was, plus oczywiście Zbigniew (damon Stag) i nasz dzisiejszy nabytek - piękny bluszcz, który zawładnie jutro pokojem. Sąsiedzi, szykujcie się na młotowiertarkę  Ann! 

Ps. Dziękuję wam za przemiłe słowa pod poprzednim postem. To dla mnie,  dla nas bardzo ważne. Naprawdę! 

całość  zakupowa :3





zadowolone kumaczki

karmóweczka :3 turki, czyli karaczany tureckie






kubek od Kajman Shop.



prezencik dla Stag, jej zdjęcie :3


bluszczyk, który dorwałam w brico. musiałam!

dwa tygodnie temu wygrałam patyczaki i nadal na nie czekam :P

Terrarium Ślicznotki po dodaniu mchu na ściankę :)






3 komentarze:

  1. Niesamowite! Aż mnie wbiło w fotel :) Hodowanie żab? W pierwszej chwili nie wzięłam tego na poważnie, a jednak... terrarium z ostatniego zdjęcia jest przepiękne! Niech się ślicznotce w nim dobrze dzieje :) Pozdrawiam ciepło, zaintrygowana postem na maksa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy temat, może nie do końca dla mnie, ale fajnie podeszłaś do niego. Zdjęcia też mi się podobają, choć wolałbym, by były nieco większe :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie wspaniałe żaby! ❤️️

    OdpowiedzUsuń

Szukaj na blogu

Copyright © 2014 #GorszySort , Blogger