[PISANIE+LGBT] Tak nam się wydaje. Trylogia Różana już w sprzedaży

Wydalo się, że wydałyśmy. A teraz wydajemy się... szczęśliwe? 
No jasne, nawet bardzo. Mało spotykane uczucie, bo pierwszy raz tak duży projekt trzymam w łapkach. Przy wydawaniu powieści, tomik poezji jest niczym. 
Serio. 

Różana Trylogia za niecałe trzy tygodnie będzie miała swoją premierę na krakowskich Targach Książki. Już nie jedziemy tak tylko jako czytelniczki, ewentualnie niszowe autorki - tym razem mamy wstęp jako goście branżowi, mamy swój stolik i swoją godzinę.
Będziemy na was czekać. Obyście czekali i na nas ;) 



To fajne uczucie. Jednocześnie bardzo mocno się stresuję, bo wydawnictwo jest świeże, okładka może się nie spodobać, a treść... wiadomo, że nie każdy przeczyta o lesbijskim BDSM, jakkolwiek dobrze byłoby to napisane.
I czy w ogóle jest poprawnie napiane.

Ale do premiery staram się to odłożyć na bok. Obie się staramy i cieszymy się, że jednak coś mamy, a tym czymś jest książka. Nie kierowałyśmy się... literaturą, chęcią zarobku, pasją. Napisałyśmy ją, bo miałam przebłyski inteligencji, że jakoś nas to bardziej zespoli. Wbrew historii, oczywiście, bo małżeństwa i pary piszące nie wychodziły na tym aż tak dobrze. Teraz jednak jest trochę inaczej - piszemy w innych gatunkach, a łączy nas... tylko seks ;).

Nad książką pracowałam prawie codziennie od sierpnia. Zerkałam, pudrowałam, aż mi się już nie chciało odpalać pliku librowego z tekstem. Narzekałam, wątpiłam, bałam się. Przyszły pierwsze sorty okładek - nic mi się nie spodobało, biadoliłam, marudziłam wydawcy... Aż w końcu przysłał kolejną próbkę i było świetnie, cudownie, znakomicie.
Okładkę zatwierdzałam trzy razy, zaś treść... nawet na koniec, już kiedy miałyśmy w łapkach próbny wydruk Na jej rozkazy, udało nam się znaleźć i wyeliminować trzy błędy, dość spore, bo logiczne i gramatyczne.I dodać jedną kropkę, którą zwinął jakiś chochlik ;)


Całość, według nas wygląda dobrze. Ale jakby miało inaczej wyglądać? To w pewnym sensie nasz trud, a wyniki po czymś takim dla człowieka są naprawdę istotne.

Połączyło nas to bardziej, w pewnym sensie. Oficjalnej rozmowy o tym nie było w naszym związku, ale pasja łączy. Owszem, jest rywalizacja, na przykład wtedy, gdy jeden z patronatów wziął pod lupę pozostałą twóczość Ann, czyli książkę fantasy z wątkami erotycznymi i pod to napisał post w stylu: najnowsze dzieło A.M. Chaudiere, czy ma szansę zostać bestsellerem?! Czy człowiek czuje się przy tym dziwnie? W pewnym sensie pisanie w duecie ciągnie za sobą takie ryzyko, ale dla mnie od początku zwycięstwo Ann było moim zwycięstwem - analogicznie było z przegranymi i innymi porażkami. Zawsze bardzo wczuwałam się w ludzi, ale to właśnie z nią mam najlepszy kontakt...

Ale dosyć o nas, jeszcze kiedyś o tym poopowiadamy.

Trylogia Różana może być podobna do Greya. Jednak pierwszą inspiracją były Złe Książki Pawła Opydo i fakt, jak bardzo chaotycznie jest napisany ten Grey, My stwierdziłyśmy, że dlaczego nie - weźmy sobie przykładowo początek i potem dajmy się postaciom rozwijać.
To zrobiłyśmy.

Pisanie zajęło nam miesiąc. Poprawki ze znajomymi - dwa miesiące. Z wydawcą zaś kolejne dwa. Poznałam swój tekst na pamięć, pośmiałyśmy się z błędów dużych i małych. I pomimo tego nadal nam się mylą takie fakty jak wiek postaci czy kolor włosów (no, prócz Fanny, jej błękitu nie da się z niczym pomylić). Niemniej jednak - jesteśmy na tę porę zadowolone.

A resztę ocenicie wy. Zaczęły się studia i, paradoksalnie, będzie więcej postów i więcej naszej aktywności na blogu. Po prostu mam tak, że muszę pisać wtedy, kiedy mam na głowie dziesięć tysięcy spraw. Wtedy pisanie jest najważniejsze.

Jeszcze kilka słów na temat patronatów, bo to dla mnie jest dość istotne. I, oczywiście, rekomendacja!
Patronaty podaję w kolejności narzuconej przez wydawcę na banerach:




Co jeszcze na sam koniec? Na blogu wybiło 20 tysięcy wyświetleń. Piękna liczba, którą niedługo uczcimy konkursem. Co będzie do wygrania? Oczywiście nasza najnowsza powieść ;)

Komentarze

  1. No nareszcie! Mam nadzieję, że uda mi się was odnaleźć na Trgach książki. Mam zamiar kupić waszą perełkę :D
    Nie mogę się doczekać aż ją przeczytam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bliżej targów może uda nam się zamieścić mapkę pomocniczą :D Serdecznie zapraszamy!

      Usuń
  2. Powodzenia na targach! Żałuję bardzo, że nie mam jak wziąć udziału.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zakochałam się w tej książce już od pierwszych zdań. Grey był nudny i akcja się wlokła, a tutaj było ciekawie i śmieszmie. Wciągała od razu. Moje emocje ciągle się zmieniały, od śmiechu, po stwierdzanie, że Rose jest urocza, do złości na nią i płaczu na sam koniec.
    Po przeczytaniu jej na telefonie, stwierdziłam, że muszę mieć też wersje papierową.
    I, może to dziwne, ale po przeczytaniu w internecie jednego opowiadania o podobnej (w sumie to tej samej) tematyce, stwierdzam, że Rosalie wydawała mi się trochę zbyt delikatna.
    Również zastanawiam się czy ci wszyscy właściciele firm mają taką jedną wspólną cechę i fetysz, że lubują się w BDSM. Nie czytałam tego dużo, ale nie spotkałam się z tym, żeby zwykły, szary człowiek, zaproponował innemu, równie szaremu człowiekowi, taką relacje.

    Pozdrawiam A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za opinie, jest dla nas bardzo ważna! :) Rosalie dopiero się otwiera, no i jest człowieiem - to chcemy zaznaczyć.Jeżeli chodzi o BDSM, to to jest powszechna praktyka między zwykłymi ludźmi, chociażby między nami na samym początku. Prawdziwy "świat" pokażemy w kolejnych częściach. Zapraszamy do czytania z legalnych źródeł, jakimi jest ebook lub papier, bo tylko to nam pozwoli wydać drugą i trzecią część :) pozdrawiamy.

      Usuń
    2. Wiem, wiem. Chodzi o to, że w opowiadaniach w internecie czy też w książkach są to jacyś właściciele firm, albo bgatsi ludzie.
      Czytane na telefonie bo gdy powiedziałam się o książce chciałam ją szybko mieć w swoich łapkach, ale kupno też było planowane, tak samo jak kolejne części. Moja mała (bardzo mała ����) biblioteka się bez nich nie obejdzie.

      Usuń

Prześlij komentarz