[GLĘDZENIE] Przeczytałabym książkę...

Taką dobrą książkę, która wstrząsnęłaby mną od podstaw ducha. Chciałabym sobie popłakać i pośmiać się jednocześnie - w końcu też nie zwracać uwagę na błędy, których w powieści być nie powinno (choć po przygotowaniach do wydania 'Na jej rozkazy' rozumiem, dlaczego i tak się zdarza). Chciałabym wniknąć w historię. 
Ale na początku muszę przestać wymyślać swoje. 





Nie lubię pisania, bo zabiera mi możliwość czytania. Od dwóch lat książki czytam powoli, nie używając umiejętności trawienia historii z 600-stronicowej powieści w pięć godzin. Zaczynam łapać się na tym, że na nowo popełniam błędy, zapominam o poprawnym zapisie dialogów, gubię się we własnych myślach. 
Zaczynam grafomanić, a przy tym staję się czytelnikiem wstecznym. Przestałam doceniać pracę innych autorów, paradoksalnie znęcając się nad swoją powieścią. Potrzebuję przerwy, nie mogę pisać tak dobrze, jak bym chciała. 

Szukam ciekawej książki, która wyrwałaby mnie z mojego świata i pytam, po jaką mogłabym sięgnąć? Jakim gatunkiem odświeżyć umysł? Co mogłoby do mnie trafić? I dlaczego nie robią tego sławne książki, które się wybiły, tych wszystkich zagranicznych autorów? 
Mam wrażenie, że teraz jest dużo miłości, dużo wyzwolonych kobiet na rynku, dużo kur domowych ze zmianą w tle. Obyczaje, z każdym przeczytanym, stają się coraz bardziej typowe i mam 90% szans na trafienie na zakończenie. To nudne, bo kiedy okazuje się, że miałam rację, ciskam książkę w ścianę.
Potrzebuję czegoś mocnego, każdy z nas tego potrzebuję. Nie macie czasami ochoty pogłówkować nad tym, jakby to było czytać teksty Tokarczuk? Nawet Masłowska jest już trudniejsza, bardziej nieprzeciętna. A, no i mam Gombrowicza, tylko ciężko mi się zabrać...

Ale co mam zrobić, kiedy jedna z głównych dewiz mówi, że kiedy piszesz - nie czytasz? Trzymacie się tego? Ja szczerze mówiąc czuję, że nie powinnam. Powinnam zaś co wieczór usiąść z jakąś powieścią i czytać ją dla przyjemności. Niekoniecznie na rozkładanie jej na czynniki pierwsze, ale bardziej pochłanianie obrazów. Kształtowanie wyobraźni, bo ona rośnie i dorasta wraz z nami, całe życie się zmienia. To jak taki kameleon. Myślisz, że śpi i umiera, bo dziwnie zaczął zmieniać kolor, ale po prostu asymiluje się ze swoim poczuciem humoru. No i otoczeniem. Fajnie, prawda? 

Chcę powiedzieć, że tak wam określę, że pisanie to nie tylko pisanie i nauka gramatyki. Pisanie to w dużej części praca z innymi autorami, smakowanie ich historii, szukanie ukojenia i robienie sobie przerwy. Przerwa w tym jest najważniejsza, bo nikt nie jest pieprzoną machiną do zapieprzania palcami po klawiaturze. Po pewnym czasie wyjdzie wam z tego jeden wielki ból dupy. 
Przynajmniej mi wychodzi. 
Jak znaleźć dobre książki? Cofnąć się w czasie. Nie żeby wszystkie książki z końcówki XX wieku były wspaniałe, ale na pewno mają w sobie dużo więcej dobrego niż współczesne o miłości i nieszczęściach. Wybierając powieść, możemy pokusić się o sprawdzenie opisu i recenzji na internecie, ale zazwyczaj będzie ich mało. Lepiej udać się do biblioteki (w której sama dawno nie byłam) i przeglądnąć język, jakim jest pisany tekst. To już nam wiele powie, mi zazwyczaj na to wystarczają trzy strony. Im trudniej, tym zabawniej. Wiem, że większość z was nie chce siedzieć ze słownikiem... ale po kilku takich razach tak naprawdę słownictwo wam się ubogaci, samo z siebie. 
Lepsze to niż czytanie podręczników do pisania w mojej opinii. 

Chociaż można mieć też inne przerwy od pisania i pasje. Ostatnio zauroczyły mnie zwierzęta i to dość potężnie... Aż dziwię się, że jeszcze z moimi pomysłami mam gdzie mieszkać... Chociaż o tym napiszę w kolejnym poście, bardziej związanym z nami i naszym obecnym samoistnieniem. 
Bo jest fajnie, ale wakacje mi się kończą. Jeszcze trochę i chyba trzeba będzie iść na studia. 


Angie

4 komentarze:

  1. Ja sama ma taki problem, że gdy piszę nie mogę czytać. To nie znaczy, że nie chcę, ale szybko idę tropem czyjegoś stylu, a to najlepsze nie jest :) Często inni autorzy są inspiracją, tylko po co przekładam to na swój warsztat? Podam taki przykład: ktoś używa krótkich zdań- zaraz znajdziesz to u mnie. Ktoś pisze o eflach i magach- ja już też mam ochotę na fantastykę :P
    Więc to jest duży problem ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz, że te gify trochę irytują podczas czytania? Oko zwraca uwagę na to, co ruchome. Trudniej się przez to czyta. A chyba zależy Ci, by ktoś czytał Twoje notki? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię gify i zazwyczaj wrzucam je tylko na początek postu. Raczej z tego nie zrezynuję, ponieważ najlepiej określają mój stan podczas pisania postu ;). Zależy, nie zależy - dużo ludzi robi to regularnie i mi doprawdy wystarczy :)

      Usuń
    2. Mnie bajbardziej jednak irytują anonimki ;)

      Usuń

Szukaj na blogu

Copyright © 2014 #GorszySort , Blogger